Piernikarka … plener jakiego jeszcze nie miałem.

Wyzwanie na sobotę. Duże przedsięwzięcie planowane od kilku tygodni.
Dwie stylistki: Gosia i Jola
Dwóch modeli: Hania i Kajtuś (… zwany Tatusiem)
Jeden fotograf: Ja

Pół sporego samochodu rekwizytów. Wyprawa wczesnym rankiem (dzieci najbardziej wypoczęte o tej porze).
Efekt: po dwóch godzinach dorosła cześć ekipy padała ze zmęczenia, dzieci zrobiły wszystko po swojemu, rekwizyty nie zagrały tak jak sobie zaplanowaliśmy. Balony pękały, dzieci wytarzały się w piachu, truskawki były świetnymi pociskami, zabawki były powodem do kłótni … oj, czy to jeszcze kiedyś powtórzymy ?

Fotografia dzieci to CIEŻKI KAWAŁEK CHLEBA. Szacunek dla tych, którzy to robią zawowodowo. Dla nas była to tylko zabawa. Poniżej „efekty” naszej pracy. Zapraszam.

Nasi modele.

Pierwsza stylizacja, dzieci jeszcze współpracują 😉







… dalej było już różnie 😉









… na koniec każde poszło w swoją stronę 🙂

KONIEC !